|
Strona 1 z 2
Miniony tydzień był dla wielu mieszkańców Bielawy wyjątkowo nerwowy. Nie poruszany przez ostatnie dwa lata temat likwidacji szkół podstawowych powrócił ze zdwojoną siłą. Niestety, pozbawił mieszkańców górnej i dolnej Bielawy nadziei na pozostawienie ich dzieci w SP nr 5 i SP nr 1. Ich nowymi szkołami mają się stać SP nr 4 i SP nr 7.
Małe placówki przegrywają z ekonomią. Są drogie w utrzymaniu, co wymusza na gminach to, że je likwidują. Taki stan rzeczy dotyka coraz więcej szkół w Polsce, również te w Bielawie. Miasto woli dofinansowywać szkoły już odnawiane, niż łożyć na remonty walących się budynków. Jednak zdaniem rodziców za taką sytuację odpowiada właśnie miasto, które niesprawiedliwie rozdzielało pieniądze na odnawianie placówek w poprzednich latach, co doprowadziło do takiej sytuacji. Spotkanie, które odbyło się 13 lutego w siedzibie Szkoły Podstawowej nr 5 przy ul. Ludowej, na którym miano spokojnie dyskutować o przeprowadzeniu reorganizacji bielawskich szkół, zamieniło się w burzliwą debatę. Ostro dyskutowano o tym, kto, dlaczego i na jakich warunkach decyduje, której szkole dać więcej, a której mniej pieniędzy i do czego to prowadzi. Nie zabrakło też politycznych przepychanek pomiędzy opozycyjnymi radnymi a burmistrzem, co udzieliło się rodzicom, którzy z awersją odnosili się do „ojca swojego miasta", tak został przez nich nazwany burmistrz Bielawy Ryszard Dźwiniel.
Początek kadencji i zbiegi okoliczności
Dwa lata temu, kiedy pojawił się projekt reorganizacji szkół w Bielawie, rodzice i nauczyciele doszli do porozumienia z burmistrzem. Planowano wówczas aby uczniowie Szkoły Podstawowej nr 5 zostali przeniesieni do szkoły na ulicy Lotniczej. Wtedy burmistrz pomysł zaakceptował, teraz okazał się niemożliwy do zrealizowania.
- Zostaliśmy przez pana oszukani! Obiecywał nam pan przed wyborami, że nasze dzieci nie będą musiały chodzić do czwórki i przychyli się pan do naszych próśb. Ufaliśmy panu, a teraz czujemy się zwyczajnie wystawieni. Teraz na początku swojej trzeciej kadencji zajął się pan najcięższym tematem. Zlikwiduje pan nasze ukochane szkoły, a za cztery lata będzie pan liczył na nasz głos. Ale my już na pana nie zagłosujemy! - wypowiadała się podczas zebrania prezes Szkoły Podstawowej nr 5 Ewelina Pawlak.
Radni klubów bielawskiej RM, Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości wystosowali oświadczenie, w którym wyrażają konieczność podjęcia reformy w gminnym systemie oświaty, który ich zdaniem, kuleje i jest nieumiejętnie przeprowadzany. Ponadto czytamy w nim, że, (...) planowane likwidacje szkół i projektowana zmiana przeznaczenia poszczególnych budynków szkół nr 1 i 5 opiera się na wyrywkowych i niewiarygodnych wyliczeniach. Zaraz potem, że: (...) sprzeniewierzono się wcześniej złożonym obietnicom, a nagły tryb wprowadzenia uchwał, na zwołanej sesji ad hoc, świadczy o deprecjacji roli Rady Miasta i sprowadzanie jej do roli fasadowej. Pod oświadczeniem podpisali się radni opozycyjni Bożena Grzebieluch, Stanisław Lenartowicz, Paweł Pawlaczek, Grzegorz Raganowicz, Leszek Staszewski, Halina Szatkowska- Skurzyńska oraz Alina Ziomek.
Argumentacja urzędników miejskich jest, co było do przewidzenia, zimną kalkulacją kosztów, z których jasno wynika, iż reorganizacja będzie się miastu po prostu opłacać. W oficjalnym oświadczeniu czytamy, że wydatki na oświatę z budżetu gminy wzrosły od 2002 r. z ok. 13 milionów złotych do ponad 17 mln zł, co zmusiło władzę miasta do wypracowania takiego rozwiązania, które skutecznie polepszy sytuację bielawskiej oświaty. (...) środki, które w wyniku przedstawionych działań uda się miastu zaoszczędzić, zostaną przeznaczone dla zreorganizowanych placówek, a sama reorganizacja nie spowoduje utraty pracy przez pracowników SP5 i SP1. Przedstawiciele Urzędu Miasta wyraźnie podkreślają, że niż demograficzny, jaki panuje od kilku lat, jest najbardziej dotkliwym czynnikiem, który zadecydował o podjęciu takich decyzji.
200 osób do autobusu
Podczas zebrania 13 lutego burmistrz zaproponował, że dzieci będą dowożone autobusami miejskimi do miejsca nauki, czyli do SP nr 4, a bilety sfinansuje UM. Zdaniem rodziców to irracjonalne rozwiązanie, które doprowadzi do wielu nieszczęść.
- Nie wiem jak pan sobie wyobraża, żeby wszystkie dzieci weszły do jednego czy nawet dwóch autobusów. 7 - letnie dziecko każdy rodzic będzie chciał sam odwieźć do szkoły, więc liczba ta się podwoi. Nie wierzymy, że za bilety nie będziemy musieli płacić. Może tak będzie przez rok, a potem zostawicie nas z tym problemem samych, a dla nas to często ¼ pensji - mówiła podczas spotkania Beata Koszil, matka dwójki dzieci uczęszczających do SP nr 5.
fot.2 - Na zdjęciu prezes Szkoły Podstawowej nr 5 Ewelina Pawlak, starała się przekonać burmistrza Bielawy Ryszarda Dźwiniela, że likwidacja szkół nie jest dobrym posunięciem
fot.3 - Rodzice strajkujący 14 lutego przed Urzędem Miasta
<< start < bliżej 1 2 dalej > koniec >>
|