|
Na castingu do "Jasnych błękitnych okien" - nowego filmu Bogusława Lindy - poszukiwano odtwórców dwóch ról dziecięcych i statystów. Filmowcy poszukiwali także... niewyremontowanej toalety, ponieważ akcja filmu toczy się w latach 70. Zdjęcia do filmu rozpoczną się 15 maja i będą kręcone w Niemczy i w Dzierżoniowie. W sobotę 22 kwietnia na castingu w Zespole Szkół nr 1 w Dzierżoniowie filmowcy poszukiwali 6-7 letniej dziewczynki, odtwórczyni roli córki głównej bohaterki - Sygity (Joanna Brodzik).
Zgłosiło się kilkadziesiąt dzieci przyprowadzonych przez podekscytowanych rodziców. Jedne czuły się dobrze przed kamerą, innych ona deprymowała. Tak jak małą Emilkę, która po tej przygodzie wyszła zniechęcona i stwierdziła, że aktorką na pewno nie będzie, raczej tancerką, choć dzień wcześniej pałała entuzjazmem do gry w filmie. Być może zabrakło jej odwagi. Tremę pokonała za to 8-letnia Marysia (imienniczka filmowej postaci) z Dzierżoniowa. Długowłosa, w seledynowym wdzianku, przyszła na casting z mamą i siostrą. Wcześniej miała już przygodę z zespołem tanecznym. Kiedy dostała od Magdy Szwarcbart dialog filmowy ze sceną w szpitalu, z wypiekami na twarzy ćwiczyła na szkolnym korytarzu tekst ze starszą siostrą.
Scena wygląda w ten sposób, że Beata i Marysia siedzą na korytarzu szpitala. Czekają. Niespecjalnie się lubią. Beata trzyma w ręku paczkę papierosów. Nie patrzą na siebie, trzymają dystans.
- Tu nie wolno palić - mówi Marysia.
- Wiem, masz krzywo zapięty sweter. Popraw sobie - rzuca jej Beata. Marysia zapina sweter, po czym dodaje arogancko:
- Później dokończę.
Dziewczynka mówi z przejęciem, wczuwając się w sytuację.
- Patrz gdzieś w bok i wyobraź sobie, że jesteś zła na siostrę - poleca jej pani Magda, nagrywając scenę na kamerę. Ostatnie słowo należy do reżysera, który za kilka dni oceni materiał. Dziewczynki do roli Marysi ekipa poszukuje od dawna, organizując castingi w największych polskich miastach.
Zalała się łzami
- Chcieliśmy też dać szansę osobom stąd. Dobrze byłoby, gdyby to była dziewczynka wyglądająca na młodszą, niż jest w rzeczywistości, bo wtedy rola robi większe wrażenie. Marysia to druga rola pod względem ważności w filmie. Dziewczynka jest kluczową postacią - opowiada Magda Szwarcbart.
Inna dziewczynka, która przyszła z mamą na casting odgrywała scenkę, kiedy Marysia nie widząc chorej mamy, rozmawia z nią przez mur szpitalny, krzycząc między innymi, jak bardzo ją kocha. Mówiąc te słowa, mała kandydatka na aktorkę patrzyła na własną mamę i tak bardzo się wzruszyła, że zalała się łzami.
- Dziecko potrafi sobie wyobrazić odgrywane postacie i sytuacje. Są osoby, które wchodzą w rolę jak w masło i nie recytują wyuczonych słów. Najważniejsza jest wyobraźnia i umiejętność współpracy z reżyserem - dodaje pani Magda.
Do zagrania roli męża Sygity w dzieciństwie (w tej roli Jacek Braciak), poszukiwano 13-14 letniego chłopca. 11-letni Paweł przyszedł na casting z rodzicami. Wprawdzie nie jest podobny do aktora - długie blond włosy i niebieskie oczy, podczas gdy Braciak jest brunetem o ciemnych oczach, ale nie traci nadziei na otrzymanie roli. Zgłosiły się też osoby chętne do statystowania w filmie. Kolejny casting odbył się 2 maja w Niemczy i w Dzierżoniowie.
Fot. Marysia z siostrą odgrywa scenę w szpitalu, którą Magda Szwarcbart nagrywą na kamerę. Dziewczynkę oceni reżyser filmu Bogusław Linda
|