|
- Pobiegłam zadzwonić po Straż Pożarną, ale telefon już nie działał - mówi Marika Grabowiecka, której dom spłonął w pożarze. Babcia, z którą mieszkała, nie miała jak uciec. Zabił ją tlenek węgla. Do zdarzenia doszło w sobotę 24 lutego w Rościszowie, w budynku numer 79. Jego przyczyną było najprawdopodobniej zwarcie w instalacji elektrycznej. Zaczął się od drzwi wejściowych, a ponieważ mieszkanie miało wiele drewnianych elementów, ogień rozprzestrzenił się niemal natychmiast, przenosząc się na boazerię i panele podłogowe.
- Nie pamiętam już, co robiłam, gdy zobaczyłam ogień na drzwiach - opowiada Marika Grabowiecka, która mieszkała tam ze swoim chłopakiem i jego babcią. - Pobiegłam do kuchni po wodę, ale gdy wróciłam, paliły się już kurtki na wieszakach. Garnuszkiem z wodą już bym tego nie ugasiła. Pobiegłam na piętro, by ostrzec babcię i zadzwonić po Straż Pożarną, ale telefon już nie działał. Postawiłam babcię przy oknie i sama wyskoczyłam z pierwszego piętra - opowiada. Po pomoc zadzwoniła dopiero od sąsiadów. Niestety, zanim dotarły wozy strażackie, ogień strawił niemal cały dom. Co gorsza, 85-letnia kobieta już nie żyła. - Babcia uległa zatruciu dwutlenkiem węgla - opowiada Aneta Guziak, której rodzina została poszkodowana w pożarze. - Krążą już różne plotki, że spaliła się, ale to nieprawda. Mimo akcji ratunkowej nie udało się już jej uratować. Ten scenariusz potwierdziły wyniki sekcji zwłok.
Marika Grabowiecka z poparzeniami trzeciego stopnia trafiła do szpitala. Została już z niego zwolniona i jeździ tylko na zmiany opatrunków.
W akcji gaśniczej brało udział sześć zastępów Straży Pożarnej. Jak mówią świadkowie, ogień udało się ugasić po blisko dwóch godzinach. Ponieważ całe wnętrze budynku uległo wypaleniu i zniszczeniu, dom, aby można było w nim ponownie zamieszkać, wymaga gruntownego remontu. - Wszystko jest spalone - mówi Marika Grabowiecka. W mieszkaniu zostały gołe ściany. Razem z chłopakiem mieszka teraz u swoich rodziców. Straty materialne wstępnie wyceniono na 200 tys. zł.
Poszkodowani proszą o pomoc wszystkich, którzy mogliby jej w jakikolwiek sposób udzielić. W tym celu można dzwonić pod numer 0-782-612-835 lub wpłacać pieniądze na konto: 09 9527 0007 0007 0771 3000 0001.
fot. AG
|