|
Strona 1 z 2
Największa polska produkcja filmowa ostatnich lat "Tajemnica twierdzy szyfrów" powstaje w scenerii Dolnego Śląska. Zaplanowano 105 dni zdjęciowych. Za ekipą filmową dopiero 30. Scenariusz napisał Bogusław Wołoszański. Do udziału w serialu zaprosił m.in. dzierżoniowianina Roberta Wrzoska, który już wcześniej grał w "Sensacjach XX wieku". Tu na TD INFO to już druga relacja ukazująca zdjęcia z planu filmowego.
13-odcinkowy serial opowiada o odnalezieniu i przejęciu przez Amerykanów niemieckiej maszyny deszyfrującej radzieckie depesze. - Notatkę na ten temat komandora Hawarda Compaigne przeczytałem kiedyś w amerykańskim piśmie historycznym. Zafascynowała mnie. Amerykanie jeszcze bardzo długo trzymali to w tajemnicy - mówi Bogusław Wołoszański. - Powieść tak spodobała się dyrektorom programu 1 TVP, że postanowili zaproponować mi nakręcenie filmu. Scenariusz, który jest co najmniej dwa razy dłuższy niż książka, powstał w rok. Na jesieni przeprowadzono wszystkie potrzebne przygotowania i 27 marca zaczęliśmy kręcić - dodaje. Postać Howarda Compaigna w filmie gra Paweł Deląg. - Bardzo dobrze czuję się w mundurze. Nareszcie jestem w odpowiednim stroju - stwierdza żartem aktor, a po chwili dodaje poważnie: - Mam nadzieję, że serial się spodoba, bo myślę, że publiczność jest już stęskniona dobrych filmów.
Fot.1 - Dzierżoniowianin Robert Wrzosek (pierwszy z prawej w dolnym rzędzie) ubrany w mundur komandosa rozpoczął zdjęcia do największej polskiej produkcji filmowej ostatnich lat - "Tajemnicy twierdzy szyfrów"
Fot.2 - Bogusław Wołoszański czuwa nad całością produkcji. Udziela rad wszystkim aktorom. Tu rozmawia z Pawłem Delągiem
Serial powstaje w scenerii Dolnego Śląska. Bazą główną jest Książ. W minionym tygodniu ekipę można było spotkać we Włodarzu, Osówce i Szczawnie Zdroju. We Włodarzu powstawały sceny z komandosami, którzy w strojach nurków pokonywali zalane wodą sztolnie. W role konadosów wcielili się znani aktorzy: Jan Wieczorkowski, Marcin Dorociński, Marcin Bosak, Piotr Grabowski, a także dzierżoniowianin Robert Wrzosek. - Do filmu trafiłem dzięki temu, że przed laty zagrałem oficera NKWD w „Sensacjach XX wieku". Reżyser przypomniał sobie o mnie i jesienią wziąłem udział w zdjęciach próbnych. Trzy miesiące czekałem na decyzję, czy dostanę rolę jednego z wielu komandosów czy też jednego z głównych. Niedawno Bogusław Wołoszański dopisał mi scenę. Miałem zostać na moście, gdy moi koledzy wyruszają na akcję. Nie zgodziłem się. Dzięki temu, moja postać rozwinęła się. Gram z winchesterem z 1910 roku. Świetna broń. To właśnie nią zabijam Niemców i ratuję kolegów - opowiada Robert. - Jako jedyny z kolegów-aktorów przez 1,5 roku byłem w wojsku, więc bardzo dobrze się czuję w mundurze i radzę sobie z bronią, na co zwrócono już uwagę. Na planie przydały mi się też inne umiejętności. W Książu jeździłem na angielskim motocyklu z 1944 roku, który przywieziono z Czech. Ma on odwrotnie zainstalowane biegi i hamulce. Poszalałem na nim, a wszyscy byli zaskoczeni, nawet właściciel pojazdu. To samo było z willisem. Koledzy mają auta ze wspomaganiem. Ja jestem po szkole rolniczej. Mam prawo jazdy na ciągnik, a tym autem jeździ się podobnie. Żeby zahamować, trzeba po prostu stanąć na hamulcu. Roberta będzie można oglądać w pięciu odcinkach serialu.
Fot.3 - W Osówce kręcone były sceny nalotu na konwój niemiecki
Fot.4 - Aby stworzyć wrażenie bitwy rozpalono flary i stare opony
<< start < bliżej 1 2 dalej > koniec >>
|