|
Strona 1 z 2
Kilka tygodniu temu przeprowadziliśmy wśród mieszkańców naszego powiatu sondę, która wykazała, że nie tylko nie wiemy, o co tak naprawdę chodzi w sporze o traktat lizboński, ale nawet nie mamy pojęcia, jakie są jego założenia i po co w ogóle powstał. Odpowiedzi poszukaliśmy u źródeł - w Brukseli, podczas wyjazdu studyjnego dziennikarzy regionalnych zorganizowanego w ramach Studium Dziennikarstwa Europejskiego przez Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Warszawie.
Fot. Choć do Brukseli z Dzierżoniowa daleko, nie znaczy to, że mamy nie wiedzieć, o czym mówi Traktat Lizboński. Przeczytaj i poznaj jego główne założenia bez urzędniczej nowomowy
SDE jest projektem edukacyjno-informacyjnym dla mediów realizowanym przez Fundację Centrum Europejskie Natolin. Uczestniczą w nim m. in. dziennikarze „Tygodnika Dzierżoniowskiego". Grupa dziennikarzy z końcem lutego odwiedziła Brukselę, by poszukać odpowiedzi na pytania dotyczące m. in. polityki spójności i sąsiedztwa, reform polityki rolnej czy przyjętego na dniach przez Parlament traktatu, który wywołuje w Polsce tyle emocji i sporów.
Po co kolejny traktat?
Trzy podstawowe założenia traktatu:
-
skuteczniejszy proces decyzyjny,
-
więcej demokracji dzięki wzmocnieniu roli PE i parlamentów narodowych,
-
większa spójność działań zewnętrznych UE.
|
Jak mówią w Stałym Przedstawicielstwie RP przy UE, traktat lizboński to nie jest krok o charakterze rewolucyjnym, lecz ewolucyjnym. Tak naprawdę nie jest to akt regulujący działania UE, lecz akt, który otworzy przed Unią możliwości skuteczniejszego działania, wzmocni rolę Parlamentu Europejskiego i inicjatywę obywatelską, której do tej pory ni było - po raz pierwszy milion obywateli z różnych państw członkowskich będzie mógł się zwrócić bezpośrednio do komisji o zgłoszenie projektu aktu prawnego w sprawach podlegających kompetencjom UE.
Traktat Lizboński, nad którym prace rozpoczęły się sześć lat temu, jest kompromisem - stwarza możliwości, choć nie spełnia oczekiwań społeczeństw. Jest „eurorealistyczny", jak mówią nasi europejscy urzędnicy. Ale Unia zyska dzięki niemu osobowość prawną i będzie mogła lepiej chronić interesy swoich obywateli w codziennym działaniu.
Co to obchodzi Kowalskiego?
Wielka polityka, biurokracja, kruczki prawne - to mnie nie interesuje, odpowiada wielu ludzi zapytanych o Traktat Lizboński. Ale i tak dotyczy to każdego z nas, bo zapewni m.in. lepiej zorganizowaną od strony praktycznej ochronę dyplomatyczną i konsularną obywatelom podróżującym do państw trzecich. Nie będziemy musieli szukać polskiej ambasady czy konsulatu w razie potrzeby - tak samo obsłużą nas w każdej innej placówce kraju unijnego. Traktat wcale nie ustanowi europejskiego wojska, jak się niektórzy obawiają i nie osłabi zdolności państw członkowskich do prowadzenia niezależnej polityki zagranicznej, lecz pomoże w podejmowaniu decyzji jak najbliżej obywateli. Wprowadza bowiem do ram prawnych UE wymiar lokalny i regionalny oraz stanowi, że Unia musi szanować tożsamość państw członkowskich, właściwą ich strukturze, w tym samorządy lokalne i regionalne.
Główne zmiany instytucjonalne wprowadzone przez Traktat Lizboński:
-
Od 2014 r. zmniejszy się liczba komisarzy, co ma ułatwić komisji pracę. Komisarze będą pochodzić nie z każdego państwa członkowskiego, jak dziś, ale 2/3 państw członkowskich. będzie sie ich wyznaczać na zasadzie rotacji na okres pięciu lat. Zatem każde państwo będzie będzie miało swojego przedstawiciela w dwóch kadencjach komisji na trzy.
-
Liczba członków PE zostanie ograniczona do 751.
-
Stworzono nowe stałe stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej wyznaczanego na 2,5 roku przez radę - zapewni to jej stabilność i ciągłość.
-
Nowy jest też urząd wysokiego przedstawiciela Unii ds zagranicznych i polityki bezpieczeństwa. Będzie on równolegle pełnić funkcję wiceprzewodniczącego Komisji oraz przewodniczącego Rady ds. Ogólnych i Stosunków Zewnętrznych. Wpłynie to na poprawę wizerunku Unii na świecie.
|
<< start < bliżej 1 2 dalej > koniec >>
|