|
Strona 2 z 2
Zginął, bo walczył o Polskę
- Nie mogłam powiedzieć o losach męża córce, w pracy, nikomu. Nie mówiłam, bo to nie była pora. Źle mi było z tym żyć. Bałam się, że ktoś się o tym dowie i mogę mieć z tego tytułu przykrości - wyznaje wdowa po żołnierzu AK. Przez lata żyła w strachu. Ale w 1993 r. podjęła starania o udowodnienie światu, że nie żyła z bandytą skazanym na śmierć, tylko z uczciwym człowiekiem, skazanym za walkę o kraj. - Ocaliłam dobre imię męża, żeby jego córka wiedziała, że był Polakiem patriotą. To ważne dla dzieci i wnuków. I dla mojego drugiego męża, żeby wiedział, że ma żonę nie po byle kim, tylko po patriocie. On bardzo mi sekundował w tej sprawie i walce o unieważnienie wyroku - mówi pani Maria. - Teraz wyczerpałam wszystkie możliwości. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Aż sama się dziwię, że miałam tyle siły, by to wszystko znieść. Wspomina ciężkie chwile walki o dostęp do jakichkolwiek dokumentów, potem złożenie wniosku o unieważnienie wyroku. Wygrała, ale to przecież nie przywróciło życia ukochanej osobie. - Dostałam na sali histerii - przyznaje. - Tak silnie do mnie wtedy dotarło to, że skazali niewinnego człowieka. Co wygrałam? Czy człowiek wstanie z grobu? Mimo to brnęła dalej. - Gdyby nie dr Szwagrzyk, nie doczekałabym się tej ekshumacji. On udostępnił mi wiele dokumentów, protokołów zeznań, pomagał mi. Miałam w nim wielką podporę psychiczną - mówi z wdzięcznością.
Poszukiwania zakończono
Ekshumacja w Dzierżoniowie była dla niej nadzieją na to, że kolejne Święto Zmarłych będzie inne, że uda się w końcu dokonać godnego pochówku męża. Nadzieją na to, że nie będzie patrzyła na tablice pamiątkowe na grobach rodziców i jego ojca mówiące o tym, że Jerzy Kaszyński zginął, lecz uda się zapalić znicz na jego własnym grobie. Tak się jednak nie stanie. - Muszę się z tym pogodzić. Nie widzę już żadnego innego śladu, żadnej możliwości. Wiedziałam tylko, że są pochowani pod murem na cmentarzu - mówi. Dr Szwagrzyk uważa, że szczątki mogą się znajdować bliżej muru, tu, gdzie są nagrobki z lat 80. lub pod obecnym budynkiem kwiaciarni. Odległości między grobami są tam jednak tak małe, że nie można zbadać terenu georadarem. - To miejsce nie jest jedynym, w którym chowano więźniów. Ale dopóki nie pojawią się nowe okoliczności lub świadek, nic więcej nie możemy zrobić. Poszukiwania zostały zakończone - informuje historyk.
Materiał ukazał się w 14 numerze "Tygodnika Dzierżoniowskiego". Tam też można znaleźć inne zdjęcia z ekshumacji.
<< start < bliżej 1 2 dalej > koniec >>
|