|
Strona 1 z 2
Stają przed pionową skalną ścianą, skoncentrowani, żądni przygód. Wypatrują chwytów, sięgają do woreczka z magnezją, aby osuszyć czubki palców, i ruszają w górę po skale asekurowani przez kolegów. Albo wprost przeciwnie - zjeżdżają na linach w dół, do najgłębszych jaskiniowych studni. Takie hobby mają członkowie Wałbrzyskiego Klubu Górskiego i Jaskiniowego, do którego należą także Sławek Parzonka z Włók i pochodzący z Dzierżoniowa Tomek Jaumien.
Zdjęcia z wypraw klubu w Tatry, Himalaje, z jaskiń w Czechach, na Słowacji, Ukrainie, a także z Turcji czy Bośni i Hercegowiny można oglądać jeszcze do 6 maja w Galerii „Na Piętrze" w Dzierżoniowskim Ośrodku Kultury. O emocjach towarzyszących wyprawom opowiadają nam dwaj grotołazi z powiatu dzierżoniowskiego - Sławomir Parzonka, mieszkaniec Włók i Tomasz Jaumien, z pochodzenia dzierżoniowianin, który od niedawna mieszka w Świdnicy.
Fot. 3 i 4 - Hobby Sławomira Parzonki z Włók i Tomasza Jaumiena, rodem z Dzierżoniowa, niesie ze sobą pewną dozę niebezpieczeństwa, ale jeszcze większą – satysfakcji. To wspinaczka górska i speleologia
Chłopięce marzenia
- U podstaw mojego działania speleo legła literatura - książki przygodowe. Jestem chłopakiem z nizin, pochodzę z Wielkopolski, a tam gór nie uświadczysz - opowiada Sławek Parzonka. Co sprawiło, że w 1989 r. wylądował w Dzierżoniowie i od tamtego czasu jest z nim związany? Oczywiście miłość. I nie chodziło w tym przypadku o miłość do gór. Jednak nawet teraz, jako mąż i ojciec dwójki dzieci zawsze znajduje czas, by realizować swoje hobby.
Początki tej pasji w przypadku obu grotołazów związane są z harcerstwem. Przy dzierżoniowskim hufcu ZHP Sławek Parzonka, wówczas drużynowy „Bugajów", założył Harcerski Klub Górski „SPIT". To było 15 lat temu. Zaczęły się pierwsze kursy wspinaczki skałkowej, zjazdy na linach i budowanie doświadczeń, które po pięciu latach można było wnieść aportem do Wałbrzyskiego Klubu Górskiego i Jaskiniowego. Wtedy rozpoczęła się penetracja jaskiń.
Fot. 5 i 6 – Bez doświadczenia i odpowiedniej techniki poruszania się w jaskini nie można do niej wejść. Kondycja fizyczna to sprawa uboczna. Aby zapewnić pełne bezpieczeństwo, trzeba myśleć, co się robi i wykonywać wszystkie ruchy świadomie –mówią członkowie Wałbrzyskiego Klubu Górskiego i Jaskiniowego
Wspólne wyprawy pod ziemię
Zaczynali od formacji górskich najpierw w Kamionkach, potem na Żmiju, współpracowali ze Strażą Pożarną w Dzierżoniowie, gdzie korzystali ze zmontowanej przez nich ścianki wspinaczkowej. Teraz z klubem podróżują po różnych krajach wspinając się, ale również zdobywając najgłębsze jaskiniowe studnie świata, takie jak Vrtiglavica w masywie Kanin na Słowenii (głębokość 643 m), Patkov Gušt w masywie Velebit w Chorwacj (głębokość 553 m), Divka Gromovnica w masywie Velebit w Chorwacji (głębokość 513 m) czy Brezno pod Velbom, także na Słowenii (głębokość 501 m). Mają też na koncie piątą co do głębokości, jak do tej pory myśleli, studnię na świecie - Hades o głębokości 455 m w austriackim masywie Tennengebirge Ost. Została ona jednak zdeklasowana, bo Brytyjczycy odkryli w rejonie Tian Xing w Chinach studnię Miao Keng (- 491 m), która jest częścią większej jaskini. Klub ma więc kolejne wyzwanie, a nasi lokalni „jaskiniowcy" już zapowiadają, że jeśli tylko się uda, chcieliby w tej wyprawie uczestniczyć. To może być ich kolejny sukces. - Każdy z nich zawdzięczamy jednak klubowi. Pracowała na niego cała grupa ludzi. W tej branży nie ma miejsca na wskazywanie bohaterów. Jeśli zawiedzie jedna osoba, ucierpi cała wyprawa - mówi o zbiorowym wysiłku Tomek Jaumien.
<< start < bliżej 1 2 dalej > koniec >>
|