|
Dopiero po tym, jak w Piławie Dolnej ktoś powyrywał wstawione
krawężniki i obrzeża przy budowanym obecnie chodniku, inwestor -
Dolnośląska Służba Dróg i Kolei - zdecydowała się 10 lipca na spotkanie
z mieszkańcami, którzy od jakiegoś czasu usiłowali uzmysłowić
urzędnikom swoje potrzeby co do rozwiązań wjazdów na niektóre posesje.
Budowa chodnika w Piławie Dolnej ruszyła w maju br., choć projekt inwestycji jest z roku 2002.
Środki na realizowane obecnie zadanie przeznaczyła gmina Dzierżoniów
(200 tys. zł) wraz z Dolnośląskimi Surowcami Skalnymi (300 tys. zł),
Dolnośląska Służba Dróg i Kolei, czyli były Dolnośląski Zarząd Dróg
Wojewódzkich (750 tys. zł) i ministerstwo transportu za pośrednictwem
Sekretariatu Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego z pożyczki
Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Ministerstwo dało 1,25 mln zł z
trzeciej edycji Programu Likwidacji Miejsc Niebezpiecznych na Drogach.
Całość inwestycji ma kosztować 2,5 mln zł.
Konflikt interesów
Niestety, między inwestorem i wykonawcą oraz
mieszkańcami pojawiły się rozbieżności co do niektórych rozwiązań
technicznych, m. in. dziewięciu wjazdów do posesji, które w kilku
przypadkach okazały się za wąskie w stosunku do potrzeb korzystających
z nich mieszkańców. Zwłaszcza, że wśród nich są handlowcy,
przedsiębiorcy, kamieniarze i rolnicy, którzy niejednokrotnie
potrzebują ciężkiego, dużego sprzętu i tirów. - Te
indywidualne problemy trzeba rozwiązać stosując ogólne zasady. Chodnik
jest potrzebny, to nie ulega wątpliwości. Ale do 2013 r. powstanie
obwodnica Dzierżoniowa i ta droga straci statut drogi wojewódzkiej - argumentował pracownikom byłego DZDW na spotkaniu 10 lipca wójt gminy Dzierżoniów Marek Chmielewski.
Przedstawiciele DSDiK - dyrektor Leszek Loch, zastępca dyrektora ds. inwestycji Teresa Grabowska-Chudy, główny inżynier działu realizacji inwestycji Maria Wojciechowska
- przeszli z mieszkańcami po wsi i kazali uzupełnić im brakującą
dokumentację. Wysłuchali też pretensji, choć nie wszystkie uwzględnili.
- Traktujemy państwa tak samo. Nie ma równych i równiejszych,
mówienia, że ktoś sobie coś z nami załatwił. Jeśli obniżymy krawężniki
w newralgicznych miejscach, to zrobimy to u wszystkich. Ale musimy mieć
na to zgodę Warszawy, bo pieniądze na chodnik pochodzą z Programu
Likwidacji Miejsc Niebezpiecznych na Drogach - tłumaczyli.
Czekamy na decyzję
W spotkaniu oprócz przedstawicieli DŚDiK, Urzędu Gminy, sołtysa wsi i
mieszkańców wzięli też udział przedstawiciele Komendy Powiatowej
Policji - zastępca komendanta powiatowego kom. Tomasz Morawiecki i dzielnicowy Andrzej Kłos
- oraz reprezentant wykonawcy, czyli Świdnickiego Przedsiębiorstwa
Budowy Dróg i Mostów Sp. z o.o. I on i inżynierowie z DŚDiK byli
oburzeni faktem, że mieszkańcy w akcie desperacji powyrywali wstawione
już wysokie krawężniki, pod które nie daliby rady podjechać. - Pierwszy raz spotykamy się z czymś takim
- mówili. Winnego oczywiście nie znaleziono. Ale ten akt wandalizmu,
choć naganny, spowodował, że inwestorzy w końcu spotkali się z
mieszkańcami, by wypracować jakiś kompromis. Wykonawcy tłumaczyli, że
po położeniu nakładki asfaltowej (do końca września) poziom jezdni
podniesie się o 11 cm, a same krawężniki będę miały od 12 do 14 cm
wysokości, a na wjazdach - 3 cm. Nakazali też właścicielom posesji
uzupełnienie dokumentacji włączeń się w drogę, strasząc karami w
przypadku nielegalnych połączeń. Generalnie spotkanie nie zakończyło
się stanowczymi decyzjami. Te zapadną do środy 16 lipca.
|
srulku teraz bedzie znany nie tylko w pilawie = Dodane przez: Gość INFO w dniu - 2008-07-20 17:09:42
|
|