|
Dorośli się kłócą, a cierpią dzieci. Dwoje 7-miesięcznych niemowlaków odbyło długą i męczącą podróż po sakrament chrztu św., bo proboszcz zabronił jego udzielenia poza swoja parafią. Sytuacja, choć wydaje się niewiarygodna w rzeczywistości miała miejsce w Dobrocinie. Eliza Łucewicz, matka bliźniaków od niedawna mieszka w Dobrocinie. Wraz z ojcem dzieci Arkadiuszem Górą postanowili ochrzcić swoich synów Bartusia i Dawidka. Była to dla nich bardzo ważna chwila, lecz nie mieli pojęcia, że wydarzenie to wprowadzi do ich życia tyle chaosu, zamieszania i nerwów.
Wszystko zaczęło się w momencie, gdy przyszły chrzestny jednego z chłopców udał się do parafii w Gilowie po zaświadczenie stwierdzające, że może on zostać chrzestnym. Proboszcz odmówił wydania takowego zaświadczenia stwierdzając, że Rafał Jarocki nie nadaje się na chrzestnego, bo rzadko chodzi do kościoła. Gdy natomiast w trakcie rozmowy proboszcz dowiedział się, że rodzice dzieci nie są małżeństwem od razu uprzedził, żeby się nawet nie pokazywali mu na oczy. - Faktycznie, nie jesteśmy jeszcze małżeństwem, ale tylko dlatego, że staram się o unieważnienie poprzedniego małżeństwa, które zawarłam 10 lat temu, a które trwało zaledwie trzy miesiące. Gdy to tylko będzie możliwe, bezzwłocznie weźmiemy ślub - wyznaje mama chłopców. - Gdy nasz znajomy przekazał nam przebieg rozmowy z księdzem postanowiliśmy, że nie będziemy się kłócić, tylko ochrzcimy chłopców w innej parafii - dodaje.
Ludzki ksiądz z Sulistrowiczek
Znajoma pokazała nam kiedyś zdjęcia pięknego małego kościółka w Sulistrowiczkach i to właśnie tam udaliśmy się z prośbą o ochrzczenie naszych synków. Ksiądz okazał się bardzo życzliwy i po zapoznaniu się z całą sytuacją wyraził zgodę na chrzest. Zażądał tylko zaświadczenia z mojej jeszcze do niedawna rodzinnej parafii, w Czempiniu, potwierdzającego podjęte starania o unieważnienie ślubu. Rodzice ustalili datę uroczystości na 6 lipca, zaprosili gości i zarezerwowali salę w restauracji.
Chrztu nie będzie!
Jadąc do Sulistrowiczek z wymaganym zaświadczeniem nie mieli pojęcia, że sprawa znowu się skomplikuje. - Ksiądz oświadczył nam, że niestety, nie ochrzci nam dzieci, bo proboszcz z Gilowa zabronił mu udzielenia sakramentu pod groźbą interwencji biskupa - opowiada ciągle jeszcze rozżalona Eliza Łucewicz. Według słów proboszcza z Sulistrowiczek rodzice dzieci powinni dostać od proboszcza z Gilowa pozwolenie na ochrzczenie dzieci poza parafią. - Ale ja nie potrzebowałam takiego zaświadczenia, bo do parafii w Gilowie należałam dopiero miesiąc, a dysponowałam zaświadczeniem z mojej rodzinnej parafii - wyjaśnia mama bliźniaków. Pomimo tego udała się jednak do księdza proboszcza i próbowała wyjaśnić mu swoją sytuację. Rozmowa nie przyniosła jednak żądanego efektu. Do porozumienia nie doszło. - Ksiądz okazał się być formalistą i stwierdził, że skoro zaczęliśmy załatwiać chrzest poza parafią bez jego zgody, to zaświadczenia nie wyda - informuje Eliza. Niestety, nie mogliśmy skonfrontować opisanej sytuacji z wersją proboszcza, ponieważ nie chciał się zgodzić na spotkanie. W rozmowie telefonicznej odpierał zarzuty rodziców Bartosza i Damiana, ale zdecydowanie zabronił nam wykorzystania w artykule swoich słów.
O tym, czy chłopcy zostali w końcu ochrzczeni i jak zakończył się konflikt czytaj w nr 30 TD.
|
Czarna mafia Niestety,mielismy watpliwa przyjemnosc kontaktu z tym ksiedzem.Zreszta,to zaden ksiadz,to ojciec inkasent,zadufany w sobie.Spytajcie go lepiej,jaki rodzaj rozrywki lubi...... = Dodane przez: Gość INFO w dniu - 2008-07-27 12:58:19
| Szok! "Pozwólcie dzieciom przyjść do mnie..." Każdy ksiądz powinien znać te słowa! Jak można odmówić udzielenia sakramentu niewinnym dzieciom = Dodane przez: Bielawianka w dniu - 2008-07-29 08:02:59
| Ksieze biskupie Dec zrob prosze cos z tym człowiekiem. To jest ksiadz? Zrob czystke z ta szarańcza. Wogule to brak mi słow = Dodane przez: Gość INFO w dniu - 2008-10-15 00:17:16
|
|