|
Oskarżenia pod adresem wójta Janusza Szpota i jego
urzędników, łzy i emocje - tak wyglądała nadzwyczajna sesja Rady Gminy Łagiewniki
w czwartek 22 października. Mieszkańcy stanęli w obronie doktor Elżbiety
Rogowskiej-Pastuch, gdy tylko dowiedzieli się, że gmina ogłosiła przetarg na
prowadzenie przychodni. Boją się, że utracą ulubioną lekarkę. Najgorsze, że
nikt nie wie, jak z tej sytuacji teraz wybrnąć.
- Zawiedliśmy się na panu,
panie wójcie! - krzyczeli mieszkańcy gminy, którzy wypełnili salę
posiedzeń. - Za naszymi plecami chciał pan wyprzedać majątek gminy! Pani
doktor może byłaby teraz gdzie indziej, w lepszej sytuacji, ale została z nami
na naszą prośbę, a pan tak nieuczciwie z nią postępuje?
Najgorsze, że w sytuacji nie
każdy się orientował. Dla niektórych było jasne, że wójt Janusz Szpot
chciał „wyprzedać ich majątek", innym chodziło tylko, by „kochana pani doktor
została". To utrudniało rzeczowe tłumaczenie sytuacji, w jakiej wszyscy się
znaleźli.
Przekształcenie
Zaczęło się prawie rok temu,
gdy pracująca w Łagiewnikach ponad 12 lat doktor Elżbieta Rogowska-Pastuch
złożyła wypowiedzenie, chcąc zacząć pracę gdzie indziej. - Uznałam, że dla
rozwoju i pracy mojej załogi będzie najlepiej, gdy odejdę. Chciałam spróbować
czegoś nowego - mówiła. Tu nastąpił niespodziewany zwrot, bo panią doktor
mieszkańcy Łagiewnik darzą ogromnym szacunkiem i sympatią. - Nie ma drugiej
takiej! - krzyczała ze łzami w oczach jedna z kobiet przybyłych na
spotkanie. - Pani doktor przyjmuje każdego bez wyjątku: starego i młodego,
bogatego i biednego. Wszystkich traktuje tak samo. Przejmuje się ich losem, dba
o nich - mówiła.
Zaczęły się prośby, aby pozostała
na stanowisku. Do zwykłych mieszkańców przyłączyli się radni i urzędnicy, z
wójtem na czele. Ponieważ Elżbieta Rogowska-Pastuch miała dość
biurokracji, z jaką wiązała się praca w Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej,
padła propozycja, by zawiązała spółkę pracowniczą. Pani doktor nie chciała
zarządzać nieruchomością, lecz skupić się wyłącznie na leczeniu. Zakład miał
być przekształcony: w miejsce zlikwidowanego publicznego ZOZ-u, powstać miał
niepubliczny. Taką praktykę stosuje się w wielu miejscach w kraju.
- 28 maja Rada Gminy podjęła
uchwałę o likwidacji ZOZ-u w Łagiewnikach - mówi przewodnicząca Rady Krystyna
Marczak. - Po długich rozmowach i negocjacjach na temat tego, jak będzie
wyglądała przyszłość ośrodka, pani doktor zdecydowała się zostać. To także
dlatego, że ona i jej załoga cieszy się tak wielkim zaufaniem mieszkańców.
Nikt w trakcie tamtych obrad
nie dopatrzył się jednego - możliwości rozpisania przetargu na prowadzenie
przychodni. A to postawiło pod znakiem zapytania przyszłość pani doktor w
Łagiewnikach.
Przetarg znikąd
O tej możliwości prawdopodobnie
radni nie wiedzieli. Podczas czwartkowych obrad zarzekali się, że nie
zgodziliby się na przekształcenie, gdyby mieli pojęcie, czym może się ono
skończyć.
Ponieważ uchwała majowa weszła
w życie, do pracy ruszył likwidator. Rozpoczęły się procedury mające
doprowadzić do zlikwidowania publicznego i utworzenia niepublicznego zakładu.
Bomba wybuchła w ostatnim
tygodniu, kiedy wszyscy nagle dowiedzieli się o rozpoczętym nieograniczonym
przetargu, jaki ruszył 16 października. Do 31 października zainteresowani mogą
składać swoje oferty. Ponieważ kryterium decydującym jest stawka, duże
pieniądze mogłyby wprowadzić na to miejsce zupełnie nowych ludzi.
Tego właśnie się obawiają
mieszkańcy - nieznanych im lekarzy, jak się mówi, z Wrocławia, którzy nie będą
się nimi interesować, tylko liczyć na zarobek. Wydaje się, że do tej pory
prawie nikt nie był świadomy, że przetarg jest konieczny. Żal i irytację
mieszkańców pogłębił fakt, że nie poinformowano ich o tym wcześniej.
Tymczasem, jak informował
likwidator zakładu, w myśl polskiego prawa, spółka pracownicza, jaką powołała
pani doktor, musiała w takim przetargu wystartować, bo nie było innej drogi, by
dostała nieruchomość pod zarządzanie. Elżbieta Rogowska-Pastuch natychmiast
odpowiedziała, że gdyby wiedziała, że będzie musiała nieruchomością zarządzać,
nigdy nie zgodziłaby się na taką opcję. Ona chce tylko dzierżawić część
potrzebnych jej pomieszczeń i skupić się na leczeniu. Jej słowa sala
wielokrotnie nagradzała brawami.
I co teraz?
W obronie wójta stanął jeden z
jego urzędników. Nim go zagłuszono, zdążył powiedzieć: - Żal mi, że wszyscy
państwo podjęliście taką uchwałę, a teraz chcecie zrzucić winę na jedną osobę.
Podczas sesji zaczęło się
gorączkowe poszukiwanie sposobu wybrnięcia z sytuacji i odwołania przetargu. Tuż
po przerwie przewodnicząca Rady Gminy próbowała utajnić jej dalszą część obrad.
Część obecnych na sali osób zbuntowała się, żądając podania powodu, dla którego
mieliby ją opuścić. Pospieszne przeszukiwanie statutu zakończyło się wycofaniem
z pomysłu.
Niektóre z propozycji na
uniknięcie rozstrzygnięcia przetargu były radykalne. - Zróbmy precedens i
unieważnijmy przetarg bez względu na wszystko - powiedziała przewodnicząca
Rady Gminy Krystyna Marczak. - Poniesiemy konsekwencje finansowe, ale
możemy sobie na to pozwolić.
- Spróbujmy zmienić uchwałę
i wprowadzić ją od razu w życie tak, by obowiązywała jeszcze przed końcem
przetargu i mogła go znieść - zaproponował radny Ryszard Kospa.
Tymczasem, o czym informował
likwidator, jeśli uchwały zostały już podjęte, nie ma możliwości odstąpienia od
nich. Przetarg ruszył i unieważnić go mogą tylko oferty nie spełniające
wymaganych kryteriów lub brak ofert. Co więcej, gdyby konkurs wygrał nowy podmiot,
miałby obowiązek zatrudnić obecną załogę ZOZ-u na trzy lata. - Uchwała
prawomocna nie może zostać uchylona - dodał.
Czwartkowa nadzwyczajna sesja
Rady Gminy nie została zamknięta. Obrady po przerwie miały być wznowione w
poniedziałek 26 października po południu. Do tego czasu radni mieli uzyskać jak
najwięcej niezależnych opinii prawnych o możliwości unieważnienia przetargu.
|
przetarg Takie są skutki ,jak do władzy dorwie się osoba,ktora się nie zna na przepisach!!!!!!! = Dodane przez: Gość INFO w dniu - 2009-11-05 13:32:53
| re dobrze, ze im sie nie udalo zrobic przewalki. nawet jak w najblizszych wyborach mieliby nie dostac wladzy, gmina i tak musialaby to potem splacac latami = Dodane przez: Gość INFO w dniu - 2009-11-06 12:19:47
|
|