|
Szczegółowa analiza dokumentów
pozwoliła na uchylenie uchwały o likwidacji przychodni zdrowia w Łagiewnikach i
przekształcenia jej w NZOZ. Wojewoda zaopiniował pozytywnie uchylenie, jakie
radni przeprowadzili podczas sesji w piątek 13 listopada. Sam przetarg po raz
kolejny został wydłużony, ale już wiadomo, że będzie nieważny. Po
uprawomocnieniu się uchwały sprawa wróci do punktu wyjścia, czyli stanu sprzed
pół roku. Przetarg na prowadzenie NZOZ-u miał się zakończyć 20 listopada.
Do tej pory z zapytań, jakie
wpłynęły do urzędu, wnioskuję, że mieliśmy trzy potencjalne podmioty, które
złożyłyby swoje oferty - mówi Leszek Burzyński, likwidator ZOZ-u.
17 listopada wprowadził w nim po raz drugi niewielkie zmiany. Aby oferenci
mogli poprawić swoje zgłoszenia, dostali dłuższy czas. Ten zabieg wydłużył
termin przetargu do 11 grudnia. 14 miało się odbyć jego rozstrzygnięcie. Choć w
chwili zamykania tego numery „Tygodnika Dzierżoniowskiego" przetarg nadal
obowiązywał, wiadomo już było, że zostanie unieważniony.
Afera z dokumentami
- Mamy aferę - mówi Maciej
Weznerowicz, który był na wszystkich sesjach Rady Gminy i przyglądał się
działaniom radnych i urzędników. - Wygląda na to, że radni zostali
wprowadzeni w błąd, bo opiniowali inny projekt uchwały, niż ten, który trafił
do wojewody.
- To gra słów - broni
się Janusz Szpot, wójt gminy Łagiewniki. - W uchwale przedstawionej
Radzie Gminy była mowa o „spółce partnerskiej", a te mają obowiązek startowania
w przetargu. Wojewoda sam zwrócił mi uwagę, że zawężamy w ten sposób liczbę
podmiotów mogących brać udział w przetargu, więc zostało to zastąpione
„podmiotami gospodarczymi". Prosiłem wojewodę o jak najszybsze zaopiniowanie
nowej uchwały, abyśmy mogli ten problem rozwiązać.
Uchwała o której mowa uchyla
uchwałę z 28 maja o likwidacji PZOZ-u w Łagiewnikach i przekształceniu go w
NZOZ. Zapadła podczas sesji 13 listopada. Choć oficjalnej odpowiedzi wojewody
na piśmie jeszcze nie ma, z rozmowy wójt dowiedział się, że została
zaopiniowana pozytywnie. - Uchwała nabierze mocy prawnej w grudniu po
opublikowaniu jej w Dzienniku Urzędowym - mówi Janusz Szpot. -
Odpowiedzi na piśmie spodziewam się w tym tygodniu.
Chcemy naszą panią doktor!
Mieszkańcy Łagiewnik i
okolicznych wsi, którzy do tej pory leczyli się w łagiewnickim ZOZ-ie od
miesięcy bronią swojej pani doktor Elżbiety Rogowskiej-Pastuch.
Przeprowadzenie przetargu przy wyłanianiu podmiotu, który zarządzałby NZOZ-em
prawdopodobnie doprowadziłoby do jej przegranej. Na to mieszkańcy nie chcieli
się zgodzić i zaczęli naciskać na wójta i radnych gminy, by przerwali przetarg.
Teraz sprawa wraca do punktu
wyjścia, a więc stanu sprzed 28 maja. Oficjalnie przychodnia jest jeszcze w
stanie likwidacji. Jednak całość zaczęła się rok temu od tego, że Elżbieta
Rogowska-Pastuch nie chciała dłużej pracować w publicznej przychodni.
Najpierw chciała odejść, ale uproszona przez pacjentów została, stawiając
warunek zmiany przychodni w niepubliczną. Ponieważ nie chciała wejść w spółkę
partnerską z gminą, konieczny był przetarg. Gdy ten się rozpoczął i okazało
się, że wcale nie musi go wygrać ulubiona pani doktor, zaczęła się awantura.
Uchylenie uchwały z maja
sprawia, że trzeba będzie szukać nowego rozwiązania sytuacji. - Powtórzę
swoje propozycje - mówi Janusz Szpot. - Chciałbym, żeby pani Rogowska
weszła z gminą w spółkę partnerską. Ewentualnie zaproponuję kolejny przetarg,
bo przecież sprawę musimy w końcu rozwiązać.
Na wszelki wypadek na początku
listopada Leszek Burzyński załatwiał kontrakty z Narodowym Funduszem
Zdrowia na leczenie w Łagiewnikach. Od 1 stycznia pacjentów nadal będą
przyjmować ci sami lekarze i personel.
30 listopada ma się odbyć sesja
Rady Gminy, podczas której radni chcą się zająć sprawą różnicy w uchwałach
przedstawionych im i wojewodzie do zaopiniowania.
|