|
Niezwykle doniosła uroczystość jubileuszu Złotych Godów miała miejsce 23 stycznia w stylowych wnętrzach Pałacu Bielawa. Po raz pierwszy w historii Bielawy uroczystości jubileuszowe 50 lecia pożycia małżeńskiego nie odbyły się w bielawskim Urzędzie Stanu Cywilnego. Dzięki temu, w jubileuszowych obchodach wzięło udział 16 par małżeńskich, które połączyły się węzłem małżeńskim w 1959 roku oraz członkowie ich rodzin i przyjaciele. Całość uświetnił występ zespołu „Poloneziaki" ze Spółdzielczego Centrum Kultury, który prezentując widowisko oparte na tradycyjnych utworach ludowych wzbudził nieukrywany zachwyt jubilatów i ich gości.
Recepta na szczęście
- Jesteście pomnikiem stabilności i miłości, jesteście upoważnieni do wystawiania recept na spokojny i pogodny bieg czasu. Wyrażamy wam nasz szacunek dla postawy żony i męża, matki i ojca - takimi słowami gratulowała dostojnym jubilatom Barbara Grzyb, kierowniczka bielawskiego Urzędu Stanu Cywilnego, życząc pomyślności, zdrowia i kolejnych pięknych jubileuszy. Burmistrz Bielawy Ryszard Dźwiniel wręczył małżonkom medale za długoletnie pożycie nadane przez Prezydenta RP. Otrzymali je: Zofia i Stanisław Dereczenikowie, Aniela i Stanisław Działowie, Helena i Witold Gizińscy, Leokadia i Jerzy Kuletowie, Janina i Bronisław Listwanowie, Helena i Jerzy Ranglowie, Alicja Hałota-Sikiewicz i Zbigniew Sikiewicz, Eugenia i Józef Urbankowie, Halina i Kazimierz Waśkiewiczowie, Weronika i Kazimierz Zygmuntowie, Zofia i Edmund Czechowie, Genowefa i Stefan Kędziowie, Cecylia i Edward Kiełbasowie, Halina i Henryk Partykowie, Helena i Henryk Wojtasiowie oraz Ludmiła i Tadeusz Błażejczykowie. Małżonkowie pytani o przepis na udane małżeństwo zgodnie mówili, że niezbędny jest kompromis, umiejętność wybaczania i wzajemny szacunek. - Konieczna jest przede wszystkim wytrwałość - zdradza Stefan Kędzia. - I ustępowanie. W naszym małżeństwie to ja byłam i nadal jestem osobą ustępującą. Tak już chyba jest, że to na żonie spoczywa odpowiedzialność za spokój w domu - dodaje Genowefa Kędzia. Państwo Aniela i Stanisław Działa do recepty na szczęśliwe małżeństwo dodali jeszcze umiejętność wybaczania i nieustanne dbanie o siebie nawzajem. Przepisem na wspólne przeżycie 50 lat według Ludmiły i Tadeusza Błażejczyków jest przede wszystkim wzajemna miłość i szacunek. - Ślub trzeba brać tylko z prawdziwej miłości, nigdy z wyrachowania czy innych powodów. Poza tym trzeba mieć wspólne zainteresowania, ale pod żadnym pozorem żadne z małżonków nie powinno rezygnować ze swoich własnych marzeń i zainteresowań - dodaje Ludmiła Błażejczyk.
|