|
Pierwszoklasiści z bielawskiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących rozpoczęli rok szkolny nie spodziewając się, że już w pierwszych dniach nauki będą musieli podejmować życiowe decyzje. Okazało się bowiem, że w liceum nie będzie, tak jak zostali powiadomieni, czterech pierwszych klas, a tylko trzy. Taką decyzję podjął Zarząd Powiatu. W pierwszym projekcie w bielawskiej szkole miało powstać pięć pierwszych klas. Już po dwóch lipcowych naborach było wiadomo, że tyle klas nie uda się stworzyć.
Postanowiono przeprowadzić trzeci nabór, który - zgodnie z zarządzeniem kuratora oświaty - trwał do 31 sierpnia. W dniu rozpoczęcia roku szkolnego zapisanych do szkoły było 105 uczniów. Do klasy humanistycznej - 29, biologiczno-geograficznej-30, biologiczno-chemicznej - 23 i językowej - 23. Niestety, nie udało się stworzyć czterech minimum 30-osobowych klas i Zarząd Powiatu na posiedzeniu 5 września podjął decyzję o utworzeniu w szkole jedynie trzech klas. - Zgodnie z uchwałą Rady Powiatu, do wykonania której zobligowany jest Zarząd Powiatu, liczebność w klasach musi wynosić minimum 30 uczniów. Jeśli uczniów jest mniej, oddział jest deficytowy co prowadzi do obciążenia placówki przez trzy lata i powoduje jej brak płynności finansowej - wyjaśnia rzecznik starostwa Renata Pilśniak.
Tymczasem uczniowie zakupili wymagane podręczniki. Wzięli udział w uroczystej inauguracji roku, a następnego dnia dowiedzieli się, że powstaną tylko trzy klasy. W tej sytuacji okazało się, że klasa biologiczno-chemiczna ma zostać połączona z językową. Reszta uczniów ma przejść do dwóch pozostałych klas. Po pierwszych rozmowach już wiadomo, że tylko po dwóch, trzech uczniów chce przejść do pozostałych klas. Reszta chce pozostać razem. W ten sposób powstałaby jedna klasa licząca ponad czterdziestu uczniów. - Nabory do innych liceum już dawno są zakończone. Nigdzie nie ma miejsc. Nie mam gdzie przenieść swojego dziecka - skarży się Mirosław Skoczek. - Miały być normalne warunki, a będzie moloch. Sam namawiałem córkę, żeby uczyła się w tej szkole, bo ukończyła ją i mama, i babcia, a po zmianie dyrektora ma ona lepszą opinię. Inni rodzice przyznają, że także namawiali swoje dzieci do wstąpienia w progi właśnie tej placówki. - Dzieci są rozgoryczone. Moja córka zapisała się najpierw do klasy o profilu matematycznym. Kiedy okazało się, że jest za mało chętnych na naukę w tej klasie przeniosła się do profilu językowego, a teraz okazuje się, że i ta klasa nie będzie istniała - wyjaśnia Małgorzata Duziak. - Mimo to przenosić się z tej szkoły do innej nie chce - dodaje. Kolejna mama Barbara Syga stwierdza: - Syn chciał chodzić do tej szkoły. Jest bardzo dobrym uczniem. Mógł dostać się bez problemu, do którejś z dzierżoniowskich szkół, ale nawet nie składał tam podania.
Rodzice zainteresowali tą sprawą Komisję Oświaty, Spraw Społecznych i Zdrowia bielawskiej Rady Miejskiej oraz burmistrza Ryszarda Dźwiniela. Komisja na swoim posiedzeniu po wysłuchaniu rodziców wystosowała do starostwa swoje stanowisko w tej sprawie uznając, że podjęta decyzja jest niesłuszna i godząca w dzieci. W podobnym tonie swoją opinię przygotował burmistrz Ryszard Dźwiniel. On również zaprotestował przeciwko łączeniu klas.
- Zaistniałą sytuację należy tłumaczyć faktem, że szkoła po prostu ma możliwość prowadzenia naboru do 31 sierpnia. Skorzystanie z niej było decyzją ryzykowną, ale w ten sposób można było dać placówce szansę rozwoju - mówi rzecznik starostwa Renata Pilśniak i dodaje: - I LO w Dzierżoniowie przyjmowało uczniów, którzy uzyskali minimum 60 punktów rekrutacyjnych, a II LO - minimum 50 punktów. Natomiast wśród 105 uczniów przyjętych do liceum w Bielawie tylko 18 osiągnęło powyżej 60 pkt., a 35 powyżej 50 pkt. W tym, a nie w późnym terminie zakończenia naboru należy upatrywać przyczyn nieprzyjęcia pozostałych uczniów do szkół dzierżoniowskich
Aby klasy nie zostały połączone do liceum w ciągu kilku dni powinno zgłosić się kilkunastu uczniów. - Co roku, gdy tylko rozpoczynają się chłodniejsze miesiące, jak październik zgłaszają się do nas uczniowie, którzy odczuwając niedogodności związane z dojazdem do Dzierżoniowa i chcą podjąć naukę w rodzinnym mieście - tłumaczy dyrektor ZSO Marzanna Kamińska. - Uważam, że tak samo będzie i w tym roku, a co za tym idzie klasy będą 30-osobowe. O tej sytuacji będę jeszcze rozmawiała w starostwie i liczę na przychylność i życzliwość władz powiatu.
|
Niech się cieszą,że ich nie przeopędzili. = Dodane przez: Gość INFO w dniu - 2006-09-13 07:00:04
|
|